sobota, 30 sierpnia 2014

Zmixowane w Annówce

Przedostatni tydzień wakacji spędziłyśmy na obozie w Annówce na obozie -BIX MIX II.
Agility ćwiczyłyśmy pod okiem Pauli Gumińskiej, a frisbee z Anią Radomską... było CUDOWNIE!

Fot. Wiola Siwek
Zacznę od samego początku, czyli od rozgrzewek! Były ciężkie, ale mimo to bardzo fajne i zawsze towarzyszył im śmiech, no dobra - dużo śmiechu.
Jeśli chodzi o agility, to na obozie nauczyłyśmy się (no prawie) dwóch nowych przeszkód, które są nam potrzebne do biegania w zerówkach- tunel miękki i kładka!


Kiedyś Tajga bała się tunelu miękkiego, a teraz widać znaczną poprawę - tyko jeszcze musi mieć zrobiony mały otwór ("światełko w tunelu"), żeby czuć się pewniej ;-)

Fot. Wiola Siwek
Robimy strefy biegane, więc musimy duuużo ćwiczyć, ale jak na taką małą ilość treningów, Tajga ładnie radzi sobie z kładką :-)

Na sesjach frisbee pracowałyśmy nad aportem do ręki na zabawkę... Biorąc pod uwagę, że mój genialny piesek jest terrierem, łatwo nie było. Dwie pierwsze sesje wyglądały mniej więcej tak:

Tajga: myślisz, że jesteś bardziej uparta ode mnie?Phi!
Ja: Tak. Przynieś!
Tajga: NIGDY.
Ja: Przynieś.
*5 minut później*
Ja: Tajga, proszę, przynieś! Taaaajdżi!
Tajga: Nie... o, mam pomysł! Zrobię siku!
*5 minut później*
Ja: Tajga, błagam, przynieś! TAJGA!
*chwilę później*
Tajga: No dobra, przyniosę.
Byłam naprawdę załamana po tych treningach. Na trzeciej sesji trochę zmieniłyśmy sposób prośby o aport, czego efekt było widać kolejnego dnia, na krótkiej rundzie tossa- Tj baaardzo ładnie przynosiła dysk. Rzuciłam jej 3 razy, z czego do złapania były dwa rzuty- złapała tylko ostatni, ale jak! Cztery łapki w górze i 2,5pkt <3

Fot. Wiola Siwek
Podsumowując treningi agility jestem BARDZO dumna z Tajgi. Myślała, była odważna i pracowała na 1000%. Nie spodziewałam się, że przez 5 dni będzie w tak dobrej formie psychicznej i fizycznej. Byłam w szoku, że bardzo trudny torek składający się z 16 przeszkód jest w stanie przebiec na czysto za PIERWSZYM razem. Ostatniego dnia były zawody, które składały się z kilku konkurencji, z czego pierwszą było agility. Wtedy w Tajgę znowu wcielił się geniusz, więc skończyłyśmy ten bieg na miejscu... drugim (na dziewięć psów)! Kolejny bieg na czysto <3



Od razu po powrocie z Annówki dręczyłam pozostałych obozowiczów, żeby wysłali mi filmiki, które nakręcili podczas tych pięciu dni i... udało mi się zrobić obozowy filmik! Zapraszam do oglądania :D



A teraz kilka zdjęć mojego autorstwa ;-)

Wiola&Harry
Honda
Lucy
Wena

I znowu.. Wełna

Cash

Sisi

Shadow

Po raz trzeci- Wena
Na obozie zdobyłam tyle wiedzy, że teraz nie wiem, za co najpierw się zabrać! Ania, Paula - jeszcze raz bardzo dziękuję!!! Przede wszystkim nauczyłam się nowych technik rzutowych oraz wiem, że najlepiej biega się po torku z psem, po wcześniejszym minimum 10 minutowym zapoznaniu się z tym torkiem. I obiecuję, że będę pamiętała o komunikacji, kątach, komunikacji i jeszcze o... kątach ;-)

niedziela, 17 sierpnia 2014

Piaskowy potwór walczy ze slalomem

Piasek, woda, słońce - to coś co małe tygryski lubią najbardziej- tak, jak co roku wyjechałyśmy na wakacje nad morze! Tak naprawdę, nie mam pojęcia, dlaczego Tajga tak uwielbia plażę.
Piasek. Piasek wszędzie - w oczach,uszach i nosie, a najwięcej radości sprawia jej tarzanie się w nim. No cóż, nigdy nie twierdziłam, że mam całkowicie normalnego psa :)


Wakacje oznaczają CZAS... Najwyższy czas na zabranie się za slalom. Duma ze mnie tryska, gdy widzę, jak Tajga stara się pokonać te dziwne gałązki wyrastające z ziemi. Czasem jej nie wychodzi, ale i tak jest dzielnym pieskiem!

Fot.Z.Marek
video

A teraz muszę się pochwalić czymś niesamowitym, gdyż wreszcie, po wielu godzinach pracy, nauczyłam się rzucać do... BACK VAULTa!

Takie tam wakacyjne osiągnięcie :D
Fot. Zosia Marek

"Jestem połamańcem!" (fot. Z. Marek)
Wygrałyśmy wakacyjny konkurs u ANIMIBOXa, a konkursowe zdjęcie jest teraz ich zdjęciem w tle na Facebooku :D

Podsumowując, aktywnie spędzamy te piękne, wolne od szkoły dni. A już niedługo kolejny wyjazd, na który nie możemy się już doczekać :)

Fot. Natalia Karpińska Photography